piątek, 25 stycznia 2013

POLECAM

POLECAM BLOGA ISSABEL BŁASZCZYKOWSKIEJ
http://izakubastory.blogspot.com/
 jest naprawdę ciekawy i zachęcam  do czytania  i komentowania.
pozdrawiam.

Rozdział 23

-Tłumacz się!

-Ja Ci wszystko wytłumacze kochanie.

-Czekam!

-Bo....bo to był tylko raz.

-Tylko raz! śmieszny jesteś!

-Nawet niewiem kiedy to się stało.

-A może wyjaśnisz mi czemu to zrobiłeś co???

-No bo......bo......bo.

-Bo? Szybciej!

-Ok, tak się cieszyłem,że mam córke, że poszliśmy z cłopakami do klubu, i nawet nie wiem kiedy to się stało.

-Powiedz mi jedno z KIM?

-Z.........yyyyyyyyyyy...............

-Z??? z kim?

-Z kuzynką Anki.

-Z kim??? z jej kuzynką???

-Tak, z nią ale ja was nadal kocham!!!!!!!!!!!!!

-Ewa, Agata?-zapytałam się

-Tak- odpowiedziały równocześnie.

-Jest taka sprawa bo....bo same widzicie, ja niemoge z nim dalej mieszkać, i....i takie pytanko czy mogłabym troszeczkę pomieszkać u któreś mojej kochanej kuzynki???

-Jasne odpowiedziała agata.

-Kochane jesteście.

-No kocana a odczego ma się kuzynki co???

-Kocham was tulimy?

-Oczywiście

-Kochanie-powiedział Lewy

-Tak?

-Bo ja nadal was kocham.

-Ale zrozum ja, ja nie moge narazie z tobą mieszkać, bo musze sobie to wszystko przemyśleć-a najbardziej twoje zachowanie.

-Kochanie, ale niezłożysz papierów rozwodowych do sądu co??

Nie, niezłoże, tylko się wyprowadzam a wczoraj jak byłam z Łukaszem w domu to dzwonił do mnie wasz trener,a ja niewiedziałam,że dzisiaj coś się stanie i się zgodziłam na tą pracę, ale niewiem czy nieodmówie.

-Czemu? przecież tak chciałaś tą pracę.

-Tak, chciałam a teraz? A teraz niemoge na ciebie patrzeć, wynoś się!!

-Napewno?

-Tak, napewno!!!!!!!!!!!!!!!!!- krzyknełam.
///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
następny przepraszam że taki krótki i tak póżno ale problemy. [pozdrawiam

piątek, 4 stycznia 2013

Rozdział 22

-Łukaszzzzzzzzzzzzzzzz

-Co jest?

-Zawież mnie do szpitala, przeczuwam,że coś się stanie.

-Okey, chodż. Dzwonił do ciebie Lewy???

-nie, a co??

-Bo Wiki zabrali na operacje.

-Cooooooooooooooooo?

-Tak, zadzwoń do niego.

-Dobra jedziemy?

-Jasne.

-Miśiek to prawda??

-Ale co?

-No, że malutką zabrali na operacje.

-Tak, ale niemartw się wszystko będzie dobrze.

-Zaraz będe w szpitalu, bo właśnie wyjechaliśmy z Łukaszem.

-Nie, odpocznij.

-Nie, powiedziałam,że będziemy, to będziemy.

-No, dobra czekam.

-Pa

-Pa

-I co znią???(zapytał się Łukasz)

-Jeszcze trwa operacja.

Robert

-Lekarze biegali z sali krzyczeli różne słowa np. " Siostro krew", "Igła"

bałem się o ojej zdrowie przecież ona dopiero ma 11 miesięcy za miesiąc jej roczek i co???

-Misiek już po operacji? (usłyszałem jej głos)

-Nie kochanie jeszcze nie.Łukasz dzięki że ją tu przywiozłeś.

-Niema sprawy stary ja już musze jechać ale Ewa obiecała,że z Agatą przyjadą do szpitala póżniej.

-Dobra.

-Pa

-pa

Państwo Lewandowscy???( zapytała pielęgniarka)

-Tak a oco chodzi??? Co z naszą córeczką??

-Operacja przebiegła pomyślnie ale następna doba będzie decydująca.

-Dziękujemy, a czy możemy ją teraz zobaczyć??

-Tak, oczywiście.

W sali

-Patrz misiek jak ona wygląda, pełno rurek.

-Ciiiiiiii spokojnie wyjdzie z tego.

-Tak wiem,aaaaaaaaaaaaaaa

-co Ci jest??

-Nie, nic brzuch mnie boli.

Jedż do domu z dziewczynami bo już są.

-Nie , powiedziałam

-Hej, dawno Cię niewidziałam Agata.

-hej, wiem czasu niemiałam.\

-Okey.

Nagle telefo zacząl mi dzwonić

-Halo

-Witam panią Lewandowską.

-O co chodzi????

-Mam ważną wiadomość dla Ciebie

-Z kim rozmawiam.

-Rozwawiasz z nieważnie z kim.

-Pytam się ostatni raz o co chodzi?

-Twój mąż Cię zdradza.

-Że co???

-Tak, taka prawda.

-nie, kłamiesz.

-Nie naprawde niewieżysz mi??

-Nie niewieże.

-To zaraz przyśle Ci zdjęcia i będziesz miała dowody na jego zdrade.

-Ty sobie chyba kpisz.

-Zaraz zobaczysz.pa

-kotek kto dzwonił?

-Nieważne

-Dobra niewnikam.

-Jeju oa musi z tego wyjść.

-Zobaczysz wyjdzie- pocieszały mnie dziewczyny

nagle dostałam wiadomość, spojrzałam się na Lewego i odczytałam ją.

-Ha i co teraz mi wierzysz???

Anoim

Dostałam zdjęcia Lewego z jakąś paienką około 18-stki

Zaczełam płakać.

-Kochanie wszystko będzie dobrze pociesza mnie lewy i chciał mnie przytulić

-Nic niebędzie dobrze.

-Zobaczysz ona z tego wyjdzie.

-Ona, tak wyjdzie, ale nie o to mi chodzi o to.

-Co to jest.. o cholera!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! z kąd to masz??

-Od twojej kochanki.

-Ale to nie tak.

-A jak???

-Wytłumacze CI wszystko.

-Tłumacz

A dziewczyny stały i się nam przygądały.

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Prezpraszam no ale wkońcu dodane. Mam nadzieje, że ktoś to czyta. pozdrawiam.

p.s. mam pomysła na innego bloga ale niewiem czy zakładać czy nie. prosze pomuszcie mi podjąć słuszną decyzje pozdrawiam i życze śczęśliwego nowego roku ( troche spóżnione życzenia ale są)

piątek, 21 grudnia 2012

Rozdział 21

RANO


-Misiek telefon Ci dzwoni.

-To odbierz, bo ja jeszcze śpie.
 

Halllo??

-Iwona??

-Tak, za jakąś godzinkę wpadniemy po malutką tylko musze zwalić Lewego z lóżka.

-Wiesz nie o to chodzi, że nam przeszkadza tylko jak by Ci to powiedzieć no bo.

-Łukasz mów.

-No, dobra jestem z Ewką i Wiki w szpitalu.

-Co się stało!!???? ( prawie krzyknełam)

-Malutka zemdlała i pogotowie ją zabrało.

-Dobra, zaraz będziemy.


-Misiek wstawaj musimy do szpitala jechać.

-Co się znowu stało?

-Nie śpij tylko ruszaj się Wiki jest w szpitalu Łukasz dzwonił, i mówil, że malutka jest w szpitalu.

-Co???????????????

-To, co słyszałeś, już gotowy jesteś?? ( w między czasie wyjełam z szafy jakieś spodenki i koszulke dla lewego też.)

-No. Jedziemy

PARE MINUT PÓŻNIEJ

-Ewa, co się stało??? (zapytałam)

-Ona biegała po salonie i.... i zemdlała.

-Co z nią??????

-Lekarz nie chce nam nic powiedzieć, bo niejesteśmy jej rodzicami, tylko tyle, że się poprawia.-powiedział Łukasz.

-Dobra to ja pójde się dowiedzieć.

-Nieee, kotek ja pójde bo ty będziesz płakać jak coś będzie nie tak.

-Nawet tak niemów rozumiesz??????

-Czekaj tu.

GABINET LEKARSKI

-Dzień dobry, chciał bym się dowiedzieć co z moją córeczką.

-Dzień dobry. A jak nazywa się pana córka??

-Wiktoria Lewandowska.

-A tak, jej stan się poprawia ale niepokoją mnie jedne badania lekarskie.

-A jakie???

-USG brzucha.

-Ale co jest nie tak???

-Podejrzewamy, że ma wyrostek.

-Ale, ale przeciesz ona jest taka mała.

-Tak, ale bez operacji się nie skończy.

-Dobrze a kiedy będzie taka możliwość???

-No, tak, musimy to z Panem i z Pana żoną porozmawiać.

-Dobrze, dziękuje. Dowidzenia

-Dowiedzenia.

Na korytarzu

-Misiek co znią??? (zapytałam się Roberta z łzami w oczach)

-Ciiiii wszystko będzie dobrze( mówiąc to przytulił mnie)

-Ale,ale co z nią??

-Wszystko będzie dobrze.

-Co znią???????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

-No dobrze powiem Ci lekarze podejrzewają u Wiki wyrostek, i..... i będzie potrzebna operacja.

-Nieeeeeeeeeeeee, przecież ona-powiedziałam przez płacz-przecież ona jest... jest taka malutka.

-Ciiiiiiii wszystko będzie dobrze.

W tym samym czasie podesza do nas pielęgniarka.

-Państwo Lewandowscy??

-Tak, a o co chodzi??? -zapytał Lewy.

-Lekarz chce z Państwem rozmawiać i wyznaczyć termin operacji.

-Misiek ja niedam rady tam iść.

-Ciiiii spokojnie sam pójde, a ty jedż z Łukaszem do domu odpocznij i póżniej przyjedż.

-Dobrze a tak wogóle to gdzie jest Ewa??? -zapytałam się Łukasza.

-Ona pojechała do trenera usprawiedliwyć nas, chodż tu -przytulił mnie. wszystko będzie dobrze zobaczysz.

-Mam taką nadzieje.

-Dobra chodż jedziemy.

W DOMU

-Łukasz jedziesz do Ewy???

-Nie zostane tutaj z tobą a póżniej zawioze Cię do szpitala.

-Dobrze.

w tym samym czasie w szpitalu

-Panie Robercie jedyny termin na operacje wyrostka jest na dzień dzisiejszy na godzinę 15, a póżniej trzebab będzie czekać pięć miesięcy.

Zgadza się pan na dzisiaj???

-Tak, zgadzam się a czy mógłym jeszcze przed operacją zobaczyć moją córeczkę???

-Tak oczywiście.

Robert:

Operacja trwa już godzinę, a ja chodze wkułko, niemogę się dodzwonić do Iwony, ale do Łukasza się dodzwoniłem.

-Hej stary jest tam gdziesz moja żona??

-Nie, pzred chwilą zasneła a co???

-Nie, bo chciałem jej powiedzieć, że Wiktorie zabrali na operacje już, ale tak to jej niebódż.

-Dobra.

-Łukaszzzzzzzzzzzzzzzz-

-oho twoja żona mnie woła póżniej zadzwonie

-Dobra.
///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Tak wyrobiłam się jeszcze przed świętami no a teraz życze wam wesołych świąt i dobrego nowego roku.

środa, 12 grudnia 2012

Rozdział 20

PARE MIESIĘCY PÓŻNIEJ
-Kochanie, ja jade do sklepu, a ty weżmiesz malutką do Łukasza i Ewy nie??
-Tak, niemartw się.
-Mammo- odezwała się Wiki po swojemu
-Tak mamusia zaraz wróci kochana, a ty pojedziesz z tatusiem do cioci Ewki, papapa
U Łukasza i Ewy.
-Hej Robert o i widze że Wiktorie przywiozłeś ze sobą.
-Hej, siema Piszczu, tak wziąłem ją bo moja żonka pojechała z Agatą na zakupy. Mam taką malutką sprawe.
-Słucham - odezwała się Ewa.
-Bo widzicie dzisiaj jest nasza rocznica ślubu i.... i sami rozumiecie, moglibyście się malutką zaopiekować??? rano bym ją odebrał. co???
-Pewnie Robert niema sprawy- odezwał się Łukasz, ona zostaje u nas a wy się postarajcie o rodzeństwo dla malutkiej Wiki.
-Chyba cię pogrzało Piszczu.
Iwona:
Weszłam do domu po zakupach powiem udane wyszły a w domu cisza, nikogo niema???
Znalazłam w kuchni na stole karteczke: " Kochanie jesteśmy u Łukasza, idż do sypialni i w szafie znajdziesz coś nowego i bądż gotowa o równej 17 będe w domu caluje twój Misiek".
-O co może chodzić z ta 17????  A no tak dzisiaj jest rocznica naszego ślubu.
Udałam się do sypialni zajrzalam do szafy i znalazłam nową sukienke małą czarną.
-Cholernie kótka!! ma ten gust. hahha
wziełam sukienke ze sobą i poszłam do łazienki odświerzyć się.
-O kochanie już jesteś?? miałeś być za 10 minut.
-Hej, niemogłem się doczekać kiedy cię zobacze w tej sukience, wyglądasz przepięknie.
-Gdzie masz malutką??
-U Ewy i Łukasza.
-Aha, idziemy???
-Co??? A tak chodż zapraszam moją żonę na kolacje.
W RESTAURACJI
-Misiek, co wybierasz bo ja niemoge się zdecydować.
-Mmmmmmmmmm najchętniej ciebie słonko.
-Robert.
-Co???
-Na co Państwo się zdecydowali- podszedł do nas kelner.
-Poprosimy o spagethi.
-Misiek, na romantyczną kolacje wziałeś spagethi??? śmieszne
-Słonko to jest tylko kolacja, a romantycznie to będzie w domu.
-Oj ty to masz pomysły-uśmiechnełam się do niego.
Po kolacji udaliśmy się do domu. W drodze do domu.
-kochanie, wiesz trener ostatnio wspominał coś o tym, że potrzebujemy zastępcy trenera, i tak pomyślałem o tobie,co o tym myśisz co???
-Ja???? chyba żartujesz.
-Nie, mówie poważnie przecież masz skończone AWF, i jak byś wzieła tą pracę to bym miał lepiej od innych chlopaków.
-Oj, byś maił gorzej kochanie.
-Kotek.
-Co??
-Jesteśmy w domu, teraz będzie romantycznie.
Robert wysiadł otworzył mi drzwi od samochodu niezdążyłam wysiąść już byłam u niego na ręcach.
-Wariat.
-Ale, kochasz tego wariata.
Mój misiek niósł mnie aż tak do sypialni.
-A teraz jak malutka jest u Łukasza, to mamy całą noc dla siebie.
Robert położył mnie delikatnie na łóżko,jeżdził swoją ręką po moich plecach. a póżniej po moim udzie.Zerwał ze mnie sukienke,a  ja niebyłam inna zerwalam z niego koszule i spodnie. Włożył ręce pod moja bielizne. Spojrzał w moje oczy jak by czekał na pozwolenie, a ja go pocałowałam.
//////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Tak wiem krótki i bardzo długo czekaliście na niego. przepraszam niewiem kiedy pojawi się następny bo teraz jeszcze tydzień szkoły póżniej święta i nie wiem.

wtorek, 13 listopada 2012

Rozdział 19

PARE DNI PÓŻNIEJ
-Wiesz kochanie, może zamiast zabierać malutką na trening, t zaprosisz chłopaków do nas co???
-No, dobra. A na kiedy??
-Na sobotę, ale wiesz bez wyjątku Kubę i Łukasza też żeby niebyło pózniej niepotrzebnych kłótni.
-No, dobra. Ale wiesz, że jak oni przyjdą to niebędzie spokoju?? Że zrobimy imprezkę???
-Wiem. I się obawiam.
SOBOTA
-Hej.
-Hej, wejdżcie.
-Kochanie! Łukasz już przyszedł. W ogrodzi jest.
-Łukasz idż do Robert a ja zostane w kuchni z Iwoną.
-Dobrze misiaczku.
-Ewa, Ci nasi faceci są jacyś dziwni ostatnio nieuważasz???
-Taa, wiem to, też to zauważyłam i się obawiam o Łukasza, ale wiesz te wszystkie treningi, mecze trochę są denerwujące.
-No, też tak uważam, ale odkąd wróciłam z malutką ze szpitala Robert jakiś dziwny się stał, jakiś taki nieobecny, coś do niego mówię i co? aaaaatak. Ale niedługo sezon się skończy i wszystko wróci do normy- mam nadzieje.
Obie wybuchnełyśmy śmiechem.
-Czekaj otworze bo ktoś znowu przyszedł.
-Ok.
-Cześć Agata i Kuba.
-Cześć, trzymaj to dla waszego bobasa.
-Nietrzebabylo.
-Trzebabyło.
-Dziękuję śliczne są no i z numerem wujka Kuby.
-Wiesz kochana jak ten wariat na coś się uprze to tak zrobi.
-Hhahahahah wiem coś o tym Agata.
-No, ale Iwona niepowiesz że śliczne są śpioszki w barwach Borussi z numerem 16??
-Śliczne, śliczne.
-O, cześć Kuba.
-Siema Robert.
UDALIŚMY SIĘ DO OGRODU I CZEKALIŚMY NA RESZTE PIŁKARZY
Po paru minutach wszyscy piłkarze Borussi byli w naszym ogrodzie- a malutka wędrowała z rąk jednego wujka do drugiego.
-Robert a wiesz że, niedługo ta twoja córeczka będzie chodziła z wujkiem Mtsem na podryw???
-Taaa, no napewno.
-Chyba ty będziesz chodził z nią jako jej ochrona -wracił się Kuba.
-Niegłupi pomysł wujek Mats będzie jej ochroniarzem. Wiktoria  cieszysz się???
-Patrz Mats ty mówisz do niej że będziesz jej ochroniarzem a ona się z ciebie śmieje- wtrącił się Łukasz.
/////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Witam, po tak długiej przerwie wybaczcycie mi???????????????????????
ale dzięki temu że w sobote przyleciałam do mojego chrzestnego do Gdańska na jego urodziny ide dzisiaj na mecz Polska -Urugwaj. TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAK.
ciesze się jak małe dziecko Polska Biało-Czerwoni!!!!!!!!!!!!!!
do następnego :*

niedziela, 4 listopada 2012

Rozdział 18

-Wkoncu w domu.
-Wiesz kochanie, chciałem zrobić dla Ciebie obiad ale, już niezdążyłem.
-Oj, to dobrze że,  miałeś taki zamiar ale, wiesz jak ma przyjąć pożniej Łukasz to może lepiej że, nierobiłeś tego obiadu.
-A czemu? Wątpisz w moje zdolności kulinarne?? No wiesz co??
-Nie, niewątpie w twoje zdolności kulinarne,ale wiesz, ja się zaraz wezme za robienie lazani.
-Mhhhhhhhhhhhhhh, specjalnie dla mnie??
-Taaaa, specjalnie dla Ciebie, ale pod warunkiem że, malutka będzie spała. Bo jak niebędzie spała to na ręcach będe musiała ją nosić.
PARE GODZIN PÓŻNIEJ
-Kochanie,otwórz drzwi bo Łukasz chyba już jest.
-Siema, stary.
-Siema.
-Hej, Iwona. A ta wasza księżniczka jaka duża jest.
-Oj Łukasz niepszesadzaj już.
-Iwona, co tak pachnie??? Czyżby twój mąż robil kolacje???
-Hahahah, nie ja robie, ale powiem Ci jedno chciał obiad robić ale wybilam mu ten pomysł z głowy.
-Masz racje mnie Ewa też wygana z kuchni jak chcem coś zrobić.
-No, właśnie a gdzie Ewa?? Czemu nieprzyjechała z tobą??
-A to Lewy niemówił Ci?????????
-Ale, czego???
-No. że sam przyjde bo Ewa jest w Polsce u swoich Rodziców.
-Aaaaaaa.
-A, tak wogole Iwona to co robisz na kolacje???
-To, co CI smakuje.
-Czyli??
-Czyli lazanie.
-Oooooo to wiedziałem kiedy się wprosić na kolacje.
-Tak, wiedziałeś.
-A Lewy kiedy reszta drużyny zobaczy twoją malutką księżniczke?? Daj mi ją na ręce.
-Masz, a wiesz myślałem wziąść ją jutro na trening wiesz.
-Co????????/ Jutro??? Kochanie możesz ją za tydzień wziąść na trening tych wariatów, ale nie jutro.
-No, dobra.
-Kochanie i patrz Łukasz się nieboi wziąść małej na ręce.
-Lewy ty boisz się wziąść własną córe na ręce??? śmieszne.
-No Łukasz śmieszne masz racje, ale teraz będziesz miał na niego haka.
-Jakiego??
-Bo, wiesz na treningu możesz chłopakom powiedzieć że boi się wziąść na ręce własną córke.
-Masz racje powiem.
////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
przepraszam za długą nieobecność ale wiecie jak to jest. Rozdział mało mnie zadowala, bardzo krótki. może macie jakieś pomysły co chcecie w następnym rozdziale??? sorki za bledy .
pozdrawiam moje czytelniczki